Legenda Damroki

Najpiękniejszą z legend jest ta, która opowiada o Damroce i łabędziach i w której pojawia się najstarszy znany na Pomorzu motyw lotu człowieka. Oto ta legenda
(wg Władysława Łęgi Legendy Pomorza, Wyd.Morskie, Gdynia 1958): 

Dłuższa wersja(wg Romana Landowskiego, Łabędzi lot Damroki str.18 Wyd.Morskie, Gdańsk 1989)znajduje się tutaj

 

„Nad jeziorem Kłodno koło Chmielna przed wiekami stał gród,po którym do dnia dzisiejszego pozostały ślady. W grodzie tym mieszkała księżniczka imieniem Damroka, podobno córka Świętopełka II. Była ona znana w całym kraju, a słynęła zarówno z urody, jak i samotnego sposobu życia.

Dotrzymywała jej towarzystwa jedynie staruszka, która wypełniała czas opowieściami o dawnych dziejach. Poza tym przebywały tu dwie służebne obsługujące księżniczkę. Rzadko natomiast zjawiał się jakiś gość. Rozległe komnaty grodu stały więc puste i ciche.

Ale pewnego razu, w ogrodzie, wszczął się niezwykły zgiełk. W ciche to ustronie wpadł bowiem oddział uzbrojonego wojska. Niezmącony dotąd spokój został zakłócony szczękiem zbroi, mieczy i tarcz. To pewien rycerz postanowił wykraść piękną Damrokę, by pojąć ją za żonę.

Choć Damroka uciekła do najbardziej ukrytej izby dworu, rycerz ją odnalazł i stanąwszy dumny i zadowolony z siebie powiedział do księżniczki grzecznie, lecz rozkazująco:

Będziesz Pani, łaskawa pójść ze mną.

Damroka przyjęła go jak wroga. Zawrzała gniewem i odpowiedziała mu, jakby miała przed sobą nędznego pachołka:

Jak śmiesz napadać samotną kobietę? Precz z mojego grodu!

Ale zuchwały rycerz nie należał do tych, którzy daliby się pokonać jednym słowem kobiety, chociażby najostrzejszym. Wystąpienie Damroki wywołało skutek wręcz odwrotny. Jej piękność spotęgowana gniewem, rozbudziła jego zmysły i tym silniejszym zapałał pragnieniem. Ochrypłym głosem zapytał:

-Nie chcesz być moją żoną?

-Nie chcę i nie będę!

Rycerz zacisnął pięści i zawołał: Jeszcze zobaczymy!

Kilku pachołkom rozkazał pochwycić Damrokę i pomimo jej oporu wyprowadzić na dziedziniec, a następnie wsadzić na konia. Cały orszak popędził na złamanie karku. Przywiózłszy księżniczkę do swojej siedziby, rycerz umieścił ją w okazałej komnacie oraz przydzielił jej służebną, osobę zaufaną.

Damroka mogła swobodnie chodzić po dziedzińcu grodu i nikt jej nie czynił krzywdy, ale kiedy próbowała tylko zbliżyć się do bramy, zaraz naprzeciw niej występował wojak i trzymając pochylony oszczep zagradzał jej drogę.

Od czasu do czasu rycerz przychodził do komnaty księżniczki i ponawiał zaloty, prosząc ją o rękę, a nigdy grożąc jej siłą. Damroka jednak pozostawała głucha na wszystkie jego starania.

Tak płynęły dni. Rycerz postanowił jakiś czas poczekać, sądząc, że Damroka uzna wreszcie bezcelowość swojego oporu. Tymczasem nadal odwiedzał dumną księżniczkę, starając się nakłonić ją do swoich propozycji. Ale Damroka nieodmiennie i stanowczo odrzucała zamysł zamążpójścia. Jednocześnie skupiała swe myśli i posyłała je ku grodowi w Chmielnie, gdzie przebywała jej stara powiernica.

Ta właśnie staruszka zaczęła działać, aby uwolnić swą ulubienicę z rąk zuchwałego rycerza. Znała od wieków wypróbowane sposoby, umiała nawet na znaczną odległość przerzucać siłę swej woli. Teraz postanowiła użyć tej tajemniczej mocy.

Zamknęła się na trzy dni w komórce na wieży grodowej i przywołała sobie tylko znane potęgi. I stało się, że trzeciego dnia rozszalała się straszna burza, jakiej nikt tu nie pamiętał. Ludzie drżeli z przerażenia i kryli się po kątach chałup.

Właśnie wtedy, gdy siła burzy dochodziła do szczytu, gdy wicher zaczął łamać potężne drzewa, do okna komnaty, w której była uwięziona Damroka, przyleciała para łabędzi. Uderzeniami dziobów i skrzydeł domagały się otworzenia okna.

Księżniczka wprzód zaskoczona dziwnym zachowaniem się łabędzi, szybko pojęła ich posłannictwo. Otworzyła okno i po chwili wahania chwyciła łabędzie za szyję. Piękne ptaki uniosły ją w powietrze. Wznosząc się w górę Damroka drżała na myśl, że rycerz albo ktoś z załogi spostrzeże jej ucieczkę. Mogli strzelać z łuków, zabić łabędzie i ją samą. Szeptała więc do łabędzi słowa prośby i otuchy, aby niosły ją czem prędzej do grodu nad jeziorem Kłodno.

I mimo, że wicher szalał, że rzucał księżniczką uwieszoną u szyj łabędzi to w jedną, to w drugą stronę, niezwykłe ptaki szybowały szczęśliwie unosząc swój ciężar i wreszcie dotarły do celu. Z uczuciem ulgi i wdzięczności rzuciła się Damroka na szyję wiernej staruszce. Ze wzruszeniem witała ukochany gród.

Rycerz, nie mogąc sobie wytłumaczyć tajemniczego zniknięcia Damroki z jego siedziby i powrotu jej do Chmielna, zrozumiał, że księżniczka ma silniejszych od jego sprzymierzeńców i poniechał dalszych prób uprowadzenia jej. Damroka odtąd żyła spokojnie w swym grodzie”.

Damroka jest bez wątpienia najbardziej znaną chmielanką, gdyż kolejna z legend o niej i o zatopionych dzwonach trafiła do podręcznika do nauczania języka polskiego i poznają ją dzieci z całej Polski.

Mówi ona o tym ,że księżniczka Damroka udawała się na nabożeństwo do kościoła czółnem, gdyż gród jej stał pierwotnie na wyspie. Kościół ten wystawiła bez zgody ojca, który był poganinem i polecił wybudować córce chram dla swych bogów.

Opracowanie : Stanisław Klimowicz
Chmielno ,16 czerwca 2012 roku

Napisz do Nas

Czytamy wszystko :)